Taki czas…wiosenno-letni

Nie wiem jakim trzeba …

Nie wiem jakim trzeba być zwyrodniałym sadystą, żeby wymyślić przestawianie zegarków. Wielu próbowało, ale żadnemu jeszcze człowiekowi nie udało się wskazać realnych, ekonomicznych korzyści z faktu iż cała znana mi ludzkość chodzi nieprzytomna przez pierwszą część dnia przez kilka tygodni od zmiany czasu.
Dla mnie ta zmiana to koszmar jakiś.
Rano nie wiem jak się nazywam, raczę się kawą, lecę na kurs, na którym NIE ZASYPIAM podczas wykładu tylko dlatego, że przezornie wstaję, a prowadząca znając moją reakcję na pomieszczenie bez okna tonące w półmroku profilaktycznie robi wykład w normalnej sali. Z oknem, dziennym światłem i świeższym powietrzem. Ale i tak ziewam rozdzierająco, aż mi wstyd, ale nie mogę się powstrzymać.
Raczę się po kolei herbatą czarną, herbatą zieloną, wodą, znowu kawą i jakoś docieram do końca. W domu, słaniając się i omijając wzrokiem sypialnię, staram się ogarnąć  bałagan i gary wyłażące ze zlewu. Znów raczę się herbatą albo colą, bo po francy -influency jaka męczyła nas w ubiegłym tygodniu colę mam na tak zwanym podorędziu. Jakież to jednak musi być paskudztwo swoją drogą, skoro pomaga na magsjuka, zarazę na dźwięk imienia której bledną i uciekają z krzykiem nawet najwięksi twardziele. Wyśmiewałam się ze szwedzkiej hipochondrii, w influencę nie wierzyłam. Teraz już wierzę i przysięgam już nigdy z tej ich magsjuka śmiać się nie będę. A podobno mieliśmy dość łagodną odmianę bo męczyło nas tylko jeden dzień. Niektórzy ponoć cierpią i dni trzy, czego sobie nie wyobrażam.
No więc się snuję po domu, za główny cel stawiając sobie "nie zasnąć" i czekam, kiedy pora będzie sprzyjająca by już jednak zasnąć.
Umieszczam się w kuchni, bo gdzieżby indziej ? Okno kuchenne za nim balkon, pod nim stół, wszystko tonie w popołudniowym słońcu. Drzwi balkonowe otwarte na oścież wpuszczają hałas miejski, głosy przechodzących ludzi, krzyk ptaków. To mnie nieco przywraca do przytomności, choć od krzesła bolą plecy, ale nie pójdę do pokoju, ani do sypialni, o nie. Okna są na północ, a teraz na dodatek gustownie przysłonięto je błękitną siatką rozpostartą na rusztowaniach ustawianych od zeszłego tygodnia. Bo elewacja w remoncie. Panowie robotnicy, których o ósmej jeszcze nie ma a o 15,30 już ich nie ma, pracują w tempie, które każe mi podejrzewać, że z balkonem w nadchodzące lato mogę się pożegnać. Więc cieszę się balkonem teraz, na zapas i nie na zapas tylko tu i teraz bo aura taka, że klękajcie narody. Dużo lat na tym świecie żyję, ale czerwca w marcu nie pamiętam. Malkontenci jęczą, że za to pewnie w lipcu będzie październik, ale nie wierzymy w to na wszelki wypadek.
Więc słaniając się siedzę na krzesełku, czekam magicznej godziny siódmej, bo wtedy już słońce się chowa na amen, zmierzch zapada i można wreszcie, uprzednie ubrawszy się w piżamę, zalegnąć na łóżku, w żółtym świetle NIE-ekologicznych lampek, oddać się lekturze jednej z trzech, aktualnie czytanych książek. I żeby samochwalstwu dać zadość powiem, że każda z tych książek jest w innym języku. Tu wrodzona szczerość każe mi dodać, że angielska jest w formie "latt" czyli łatwiejszej, a szwedzką znam po polsku.
Ale póki zalegnę dogorywam na krzesełku, uchem łowię dźwieki telewizora z jednego pokoju, przekleństwa i wykrzykniki z drugiego (Yankie gra z kolegami) oraz kocie pogaduszki zza pleców, z otwartego balkonu. Kocio na balkonie, Rasmus pod balkonem i nawijają do siebie. Kocia głos jest wysoki i piskliwy. Rasmus brzmi niżej, ale jakoś tak bardziej jęcząco.
Czas sobie płynie, senność odpływa wreszcie, za chwilę będę mogła iść do łóżka, tylko…po co ? Żeby wreszcie pozbywszy się senności walczyć o to by zasnąć  do późnych godzin nocnych ? A potem znów o 6.30, wciskając czerwony klawisz żeby wyciszyć telefoniczny budzik, z nienawiścią będę myślała, że nie wiem jakim trzeba być zwyrodniałym sadystą, żeby wymyślić przestawianie zegarków.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s