Zabiję kota!

Miauczy i miauczy.<br …

Miauczy i miauczy.
– Czego tak miauczysz- pytam. Patrzy mi w oczy z ogromnym natężeniem, wyraźnie widzę, że chce mi coś powiedzieć, otwiera pyszczek
– Miau! – krzyczy. 
Jeść dostał, pić ma co, kuweta czysta (a jaka ma być, jak konsekwentnie załatwia się obok). Wsadziłam go na pralkę, na moje ubrania, może sobie kąta do spania znaleźć nie może, o. Właśnie przyszedł. Znaczy pralka niewygodna. Miauczy. Wstałam, sparwdziłam szafę – otwarta. Siadł na dywanie, polizał łapkę, potem drugą. Rozejrzał się. Zbystrzał. Odkrył miejsce do leżenia. Hyc. Zgrabnym susem wskoczył na kanapę. Zakręcił dwa kółka i zaczął się mościć. Zupełnym przypadkiem na świeżo upranym, patchworkowym obrusie. Tylko co skończonym. Zerwałam się, wyszarpnęłam mu spod tyłka.

– Naprawdę nie masz gdzie leżeć ?- oburzyłam się.

Przecież mówiłaś, że taki sobie ci wyszedł – ja to usłyszałam ??
Westchnął. Jeszcze raz westchnął. Z "godnościom" "na bardzo obrażonych łapach" poszedł do sypialni. 
Ja za nim, bo jak mi chłopa wyciem obudzi, to cały ranek szlag trafi. Za późno. Już obudził. 
Kot wskoczył na moje łóżko, zakręcił dwa kółka, polizał łapkę i ułożył się. Westchnął. Zasnął.
Ale wenę szlag trafił. I mąż ma dużo do opowiadania.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s