I love you, Ivar

W listopadzie, tuż po …

W listopadzie, tuż po pożarze chyba mąż przyszedł z pracy z hiobową wieścią : będą zwalniać. Ja się trzęsłam, on się śmiał, twierdził, że jego nie zwolnią, ale jakby nawet to mu tylko na zdrowie wyjdzie, inną robotę znajdzie raz dwa.
Nie zwolnili. Zwolnili wielu innych, stopniowo, na raty, stan załogi zmalał o połowę. Załoga szeptała, kręciła głowami, ale specjalnej paniki nie było. Panika powstała w grudniu, gdy okazało się, że…NIE BĘDZIE JULBORD! Nie będzie Julbord??? Jak to – nie będzie?
Pamiętacie film "Czy leci z nami pilot?"? Pamiętacie te scenę jak stewardessa mówi, że mają kłopoty, bo coś tam, coś tam…a pasażerowie zachowują nawet nie tyle spokój co wręcz obojętność ? I na koniec padają słowa "A po za tym zabrakło nam kawy" – i wtedy wybucha panika.
No to mniej więcej tak wyglądało z tymi zwolnieniami i Julbord. Na fali paniki czy obrazy zwolniło się jeszcze kilka osób. W ten sposób w listopadzie i grudniu w pracy u męża hala świeciła pustkami a tu terminy! No w ten sposób praca nadgodzinowa stała się nie przywilejem a koniecznością. (Przywilejem, bo dużo lepiej płatne i okazja do większego zarobku). I tak dwa ostatnie miesiące mąż w domu prawie nie mieszkał, a jak mieszkał to remontował.
I w ten sposób otrzymaliśmy ponad normatywne środki płatnicze, które na fali powszechnej w Szwecji Annan Dags Rea (wyprzedaż drugiego dnia świąt) zamieniliśmy na przedmioty konsumpcyjne.
Trochę roztrwoniliśmy w naszym mieście, resztę zostawiliśmy w Imperium Ivara Kamprada.
I z czystym sumieniem mogę się przyznać, że jak wszelkiej maści marki wiszą mi i powiewają, jak nie ruszają mnie sklepy pełne dóbr wszelakich tak niestety w tym jednym, jedynym tracę zdrowy rozsądek, dostaję obłędu i staję się rozpustną zakupoholiczką.
Mikołaj dostał od nas w tym roku wolne, postanowiliśmy, że w ramach prezentu sprawimy sobie stolik pod telewizor. I tak uczyniliśmy.
Prócz tego bogatsza jestem o dwie lampki -stołową i podłogową, patelnię, durszlak, krótki reling z haczykami, koc, dwie poduszki (dla męża)…i nie wiem co jeszcze. Znaczy szwedzkiej tradycji stało się także zadość.
A teraz w portfelu pustki. I do następnej orgii cały miesiąc.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s