Zarzekała się żaba błota…

W kwietniu odeszła …

W kwietniu odeszła P_Sunia. Zarzekałam się wtedy "nigdy więcej, nigdy, przenigdy" …

W długie, ciemne poranki wzdycham z ulgą, że nie muszę się zrywać i pędzić na dwór.
W mroźnie niedzielne popołudnia nie muszę odkładać tego co robię, przerywać leniwej drzemki by choć raz w tygodniu wyjechać tam, gdzie pies może wyhasać się bez smyczy.

Nie muszę zbierać kup, walczyć z podwójną ilością sierści w domu, pamiętać o wodzie w misce, o kupnie karmy, szczepieniach i innych takich. Nie mam takich obowiązków, bo kot jak wiadomo mniej kłopotliwy jest. Nie mam  więc obowiązków. Nie mam także chrobotu pazurów, zapachu mokrej sierści i lizania po twarzy i rękach. Nie mam machania ogonem i poszczekiwania.

I coraz częściej potykam się w domu o boleśnie pustą smycz i puste miski. I coraz częściej patrzę w oczy mijanym na ulicy psom. A gdy Ela na facebooku umieszcza linki do kolejnych psich nieszczęść, coraz częściej myślę, że to egoizm tak trwać w wygodzie i ciepełku, podczas gdy tyle nieszczęścia gdzieś tam czeka.
Marzyłam kiedyś o labradorze  albo goldenie, bo piękne są i fajne do dzieci. Łagodne. Ale żaden, najbardziej rodowodowy pies nie będzie kochał tak, jak pies- przybłęda, pies, który zaznał niedoli.
Nie musi być piękny, ani specjalnie mądry. Pies ma mieć cztery łapy do biegania, pysk, żeby mówić "hau" i ogon do merdania.
Dojrzałam.
Tylko jak przekonać męża ?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s