…takie tamy…

Pogoda zgłupiała. To tak…

Pogoda zgłupiała. To tak na wstępie. Wczoraj wiało tak, że kwiatek-wiatraczek, znak szczególny mojego balkonu, wyrwało z patyczka. Na szczęście rzuciło go na balkon a nie za. Bo jakby Kasia, nie ja, inna Kasia, następnym razem do mnie trafiła ??
Dziś nadal wieje, ale z porannych 13 stopni zrobiło się 17.
Wybrałam się do apteki rowerem, w koszulce na krótki rękaw. W drodze powrotnej spotkałam Roberta z Julką na rowerku ( Robert jest Szwedem, facetem Madzi).
– Cześć Julka, zobacz , ja też mam rower- pochwaliłam się. Po polsku, bo Julka się ma wprawiać także w poprawnej polszczyźnie.
Prawie trzylatka obejrzała mnie dokładnie.
– Ale mój jest mały – odpowiedziała po szwedzku.
– I bardziej kolorowy- dodałam konsekwentnie po polsku.
No co Julka odpowiedziała długim zdaniem, z którego nic nie zrozumiałam. Widząc moją minę nacisnęła jakieś guziczki koło kierownicy. Przegrałam z kretesem, bo ja miałam tylko zwykły dzwonek…
Robert patrzył na mnie z namysłem.
– Nie. Zimno ? – zapytał. On też się wprawia po polsku.
– Lite – odpowiedziałam, co po szwedzku znaczy "trochę"
– Trochę – dopowiedział, z naciskiem na ę.
Fajne, takie mieszane rozmówki. Julka mieszka szwedzki z polskim. Ostatnio powiedziała: "Ja umiem inte". Inte to szwedzkie przeczenie, składnia też szwedzka. Tworzy też fajne analogie – bierze polski czasownik i tworzy z niego czas przeszły dodając końcówkę szwedzką. Do tego jak prawie każdy trzylatek – mówi niewyraźnie. Zrozumieć ją bywa trudno nawet dla Madzi. To też przed nami.
Zuzia chodzi do przedszkola, trzy dni w tygodniu. Na razie jeszcze mówi niewiele – dwujęzyczne dzieci podobno później zaczynają mówić. Na razie wydaje z siebie dźwięki słowopodobne.
-Tio – mówi i wkłada mi palec do oka.
-Tio – mówi i wyciąga rączkę po mój telefon.
– Mam-ma-ma – mówi i wyciąga rączki do góry.
A czasem krzyczy na kota i kłóci się z nim. Już się nie próbuje przytulać, już chyba wie, że to się kończy niefajnie. Podchodzi do niego, Kocio wyje, syczy i prycha z oburzeniem a Zuzia stoi nad nim i się wykłóca. Kocio czasem się poddaje i wycofuje ale najczęściej stosuje bierny opór. Kładzie się, wyciąga i rozlewa, zaczyna ważyć tonę a cała jego postawa głosi "dźwigiem mnie stąd nie ruszycie".
Jesień się zrobiła jak połowa października w Polsce. Drzewa coraz bardziej żółte. Lipy i brzozy sypią liściem. W niedzielę, ciepło było choć dżdżyście, wybrałam się rowerem za miasto i znalazłam kilka fajnych miejsc, takich gdzie trawa na łące, i widok na pola, i piach pod nogami zamiast bruku. Dziś znalazłam pierwszego kasztana na chodniku. Zuzia oglądała go z ogromnym zaciekawieniem.
Lasy sypią grzybami. POSynek i Marcepanek ściągają toto tałatajstwo do domu, wieszają przy kaloryferach a potem śmierdzi cały dom.  Fuj…Nie lubię grzybów, a jaszcze bardziej nie znoszę ich zapachu.
Szwedzkie mieszkania komunalne mają tę zaletę, że jak tylko temperatura w nocy spada dostatecznie nisko kaloryfery zaczynają grzać. Czasem jest tego ciepła tyle zaledwie, że kaloryfer nie jest zimny. A w domu od razu inna atmosfera.
Nowa nauczycielka na angielskim nazywa się Lotta. Kurde…Gdybym z nią miała zajęcia rok temu już bym coś umiała. Przeskakuje z języka na język jakby była dwujęzyczna, trajkocze i po szwedzku i po angielsku , no i wymawia odpowiednio g i j.
Zachęca do mówienia i człowiekowi się robi głupio, że umie powiedzieć tylko yes albo I don’t know. Choć jak dla mnie jest nieco za szybka…Ale nie narzekajmy. Mogłam sobie ten trzeci kurs rozłożyć na dwa semestry, ale nie, nie chciałam być w grupie z jedną taką Ukrainką.
Pracowo nic drga.
Poszłam wczoraj do ichniego Biura pracy, zła, naburmuszona. Bo od dwóch tygodni czekałam na spotkanie z coach’em. Jak to polsku? Trener ? Opiekun ?
– bo wiesz…od trzech lat szukam pracy i już mi trochę cierpliwości brakuje – wyjaśniłam gościowi na wstępie. Chyba byłam przekonywująca, bo znalazł mi szybko kobietę, która się mną zajęła. Niestety – mówiła tak niewyraźnie, bełkotliwie, że ni w ząb nie mogłam jej zrozumieć. Ale, że już byłam zła, to przyjęłam pozycję – ty masz problem, że JA nie rozumiem, postaraj się bardziej.
W efekcie dostałam formularz na praktykę.
Znalazła się jedna chętna, z biura turystycznego, co ma chęć pokazać mi organizację biura, księgowość i podatki. Tylko, że 50km ode mnie. Od wiosny mogłabym chyba u niej pracować na zlecenie jako pilot wycieczek do Polski. Niezbyt wielkie to pieniądze, ale zawsze coś…A tymczasem ta praktyka, też parę groszy by mogło wpaść. Tylko ceny biletów do S. mnie zmroziły, bo wygląda tak, że to co dostanę wydam na bilety. Madzia mówi, że miesięczny wyjdzie dużo taniej…
Sprawdzimy.
Jutro mam złożyć plan pracy na temat ulubionej epoki literackiej.
Ta…miałam na przygotowanie tego z pół roku, albo więcej. I co ?
I jak zawsze składam na ostatnią chwilę. Czyli na jutro.
Wybrałam pozytywizm czyli inaczej zwany naturalizm. Tylko, że ja mało o tym wiem, poza kilkoma powieściami z tego okresu. Nie mogę przecież pisać o Lalce, Chłopach i Nocach i dniach wyłącznie skoro mam omówić epokę…
Ech…Antybiotyk zmierza ku końcowi. Na razie efekty uboczne dają na wstrzymanie. Oby tak zostało.
Szwedzi od siatkówki z naszego miasta są naprawdę niepoważni, a niby dorośli ludzie. Organizowali turniej, miało przyjechać kilka drużyn. Chłopaki z Miasteczka, koledzy POSynka się zwiedzieli i napalili. Znaleźli sponsora, kupili bilety, Wizzair ich wykręcił, kazał przebukowac bilety na loty z Warszawy co wydłużyło im pobyt o kilka dni, ale się uparli, że i tak przylecą. Ośmiu chłopa. POSynek szukał im noclegu na tzw. międzyczas, bo w trakcie turnieju miał być nocleg w jednej ze szkół. Przylot już w najbliższą środę. Wczoraj POSynek się dowiedział, że turnieju raczej nie będzie, bo…bo oni nie zdążyli nikogo zaprosić! Od lipca nie zdążyli. Jak widać są lepsi ode mnie w organizacji pracy.
Wysmarowaliśmy kilka uszczypliwych zdań po szwedzku do przewodniczącego klubu. No, jemu na bank nie będziemy śpiewać łubu-dubu.
Ciekawam czym się to skończy.

W sobotę POSynek debiutuje na meczu jako rozgrywający w drużynie ekstraklasy szwedzkiej. Dumna jestem ? No ba! 
I czekamy co z tego wyniknie w kwestii pracy i reszty.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s