O tajmnicy w Poliszynelu, pakowaniu i nie tylko..

Z jednej strony czuję …

Z jednej strony czuję niedosyt. Za mało było widoków, za mało posiedzeń wieczornych z przyjaciółmi. Z drugiej strony – nie mogę się doczekać. Chcę…do domu. Do siebie. Do mojego łóżka, do kuchni.
Nie wiem czy przestrzeń życiowa zmniejszona o połowę ma tu aż takie znaczenie – w końcu po całych dniach nasze stadko rozłaziło się do swoich zajęć więc nie siedzieliśmy aż tak sobie na głowach.
Tak czy siak – dziś dzień ostatni. Jutro, wczesnym popołudniem wyruszamy. Nauczeni ostatnią wyprawą do Trójmiasta, podczas której 8 godzin spędziliśmy jadąc ale głównie stojąc w korkach, wyjeżdżamy ze stuprocentowym zapasem czasu.
Mamy zagwozdkę:
jak zmieścić do samochodu wózek+rowerek dziecięcy (Zozol dostał plastikowe paskudztwo na urodziny)+rower "dorosły"+normalne bagaże ? Że nie wspomnę o co najmniej 10 książkach, które wyłudziłam od mamy. No ale książki upchnę gdzie bądź, choćbym nawet miała na nich siedzieć. Co do wściekle zielonego rowerka Zozola miałam propozycję: przywiązać do zderzaka przy okazji zaliczy test na wytrzymałość.
Wczoraj ostatnie spotkania z przyjaciółkami. Dziwnie to brzmiało: do zobaczenia za rok.
– Powiem ci coś w tajemnicy – wyszeptałam do Żaby.
– W Tajemnicy Poliszynela ? – zapytała. Ano – tak wyszło.
Jakby co – polecam lody malinowe. Acha, a na upał – tylko grapefruitowe. Tamże, naturalnie.
Zmienna pogoda zafundowała mi dwudniową migrenę. Poszłam do lasu, do mojego lasu z aparatem. Wszystko cudnie, ale słońca nie było. Za to był nadmiar zębatych potworów. Miałam wrażenie, że jestem pożerana żywcem. Zwiałam po godzinie. Zdjęcia wyszły takie sobie – fotograf ze mnie taki tam, bez słońca moje zdjęcia sa szare ale na zimowe wspominki będzie brzezinka.
Za to wspomnienie po zębaczach nękało mnie jeszcze wczoraj w busie do Olsztyna. Ciekawe czy ludzie myśleli, że mam wszy bo tak się skrobałam po głowie.
A dziś znów leje…

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s