Bohaterstwo a sprawa polska

Już od zarania dziejów …

Już od zarania dziejów Niemiec wyciągał rękę po nasze plemię aleśmy się nie dali i nawet bogówśmy się wyrzekli prastarych dla tego jedynego byle tylko Niemcowi pretekst do napaści odebrać.
Tak się zaczyna ta historia, a dalej wcale nie było gorzej. Bo to się trochę sąsiadów poszturchało co nieco im zabierając, potop szwedzki zatamowało i Turka spod Wiednia wygnało. A jak już nam ci wszyscy wrogowie jednak zaszkodzili i państwo rozebrali tośmy co i rusz jakieś powstanko zrobili. A komunistów kto podgryzał aż wygryzł na koniec i wyrugował z całej Europy marksistowsko-leninowskie plemię ?
Zatem Polak bohater jest, hardy, nieskłonny karku naginać. I wyraz temu musi dawać. No musi. Nawet jak czasy jakby nie te, zakusów obcej plugawej dłoni odpierać nie trzeba, Niemiec nam (i inny Szwed) dzieci wprawdzie germani, ale to przecież zupełnie inna sytuacja jak mawia moja córka.
Zatem Polak wolność (i wolnoć) akcentuje współcześnie gdzie się da.
Na przykład w samolocie. Każdej innej nacji przedstawiciel w samolocie pokornie pas zapina i wyłącza telefon zgodnie z zaleceniami załogi. A Polak ? A Polak nie. Bo pasy to dla mięczaków i jeszcze jakieś zakazy tylko po to by władzę pokazać. Nie. Pod siuś to Szweda bo Polak się nie da. Nie da się w żadne więzy pasy zakuć, nawet na drodze, w samochodzie choćby mu i wpierano, że to dla jego dobra i bezpieczeństwa. Polak plwa sobie na zakazy i kpi z niebezpieczeństwa. Wolny i na dodatek pierwszy w peletonie musi być, bez pasów co więżą i wiążą i co tam dziury, co tam kręta droga i podwójna ciągła. A kiedy motorem Polak jedzie to najchętniej bez kasku by jechał bo do bohaterstwa romantyzm wiatru we włosach pasuje.
Ale to nie wszystko. Bohaterski Polak, jak już wysiądzie ze swojego stalowego rumaka zbroi nie składa. O nie. Sporty ekstremalne Polak uprawiać lubi by nadmiar wigoru upuścić. Ale nie, nie żadne tam skoki na bungie, to dla mięczaków bo żadnego ryzyka w tym nie ma. Takie palenie paczki przemyconych zze wschodniej granicy papierosów dziennie to dopiero przygoda i adrenalina (nie wspominając już o samym procesie przemytu). Gdy po długich namowach rodziny, wszelkich naciskach z różnej strony wreszcie trafi do lekarza i po wyjściu z gabinetu odetchnie całą wypełnioną dymem z koziołków piersią „i znów mi się udało raka przechytrzyć” to wtedy Polak czuje, że żyje.
Albo takie imprezy rodzinne i towarzyskie.
Anglika to dławi, Francuza to dusi, a Polak – musi.
A Polak musi nawet jeśli i jego
mierzi to i skręca
to się dla innych Polaków poświęca.
Bo tak nań popatrzą inni Polonusi,
że Polak- musi
Taki maraton wśród rodaków – kto więcej wypije w jak najkrótszym czasie i pod stół nie wpadnie. Że kac na drugi dzień rano ? Aleśmy ten sztandar wysoko ponieśli i bar jednkowoż odbili.
Do ulubionego sposobu na okazanie bohaterstwa można zaliczyć jeszcze inne sporty ekstremalne:
– zbaczanie z wytyczonych ścieżek w Tatrach – najlepiej sprawdza się u tych co w góry wybrali się po raz pierwszy, najlepiej w odzieży typu klapki plażowe i krótkie spodenki,
– pływanie we wszelkiej maści pływadłach bez kapoka,
– praca na wysokości bez zabezpieczeń,
to tylko niektóre z wymienionych dyscyplin.
Polak na tym nie poprzestanie. Polak pójdzie dalej i palmę bohaterstwa przekaże dziecku. Zacznie od wsadzenia potomka na rowerek. Bez kasku, bez odblasków, najlepiej o zmroku. Niech się dziecko uczy jak mięczakom całej Europy pokazać kto tu twardzielem jest i bohaterem.

”Hej, kto szlachta- za Kmicicem!
Hajda na Wołmontowicze!”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s