Midsommar afton

To lubię – rzekłem – to …

To lubię – rzekłem – to lubię…
Pracuję ciężko ostatnimi dniami. Wysprzątanie starego mieszkania do takiego stanu w jakim chciałabym je zastać to wyzwanie. Nie wiedziałam, że moja rodzina i ja jesteśmy takimi brudasami.
Kłaki pod lodówką i pod kuchenką, boki szafek przylegających do kuchenki pełne wspomnień po minionych obiadach, paluchy na drzwiczkach od szafek i futryny usmarowane na wysokości 80cm od podłogi. O szafce ze śmietnikiem nie wspomnę. Macie jakiś patent, który zmusi rodzinę do patrzenia czy śmieci lądują w wiadrze czy obok ?
Dwa dni sprzątałam samą kuchnię …Nie, kłamię. Zaczynałam o 9.30 kończyłam około 15.30 czyli zajęło mi to jakieś 14 godzin. Zostało okno i podłoga.
Skakałam jak łasica – na krzesło-z krzesła-na stołeczek. Ale.
Kiedy spojrzałam na wypucowany pierwszy kąt stwierdziłam, że kurcze, fajne uczucie móc zobaczyć efekt pracy.
Młody, zagoniony wczoraj do sprzątania we własnym pokoju, umywszy okno i futryny stwierdził z goryczą:
– Tyle lat cywilizacji a nikt nie wymyślił takich powierzchni lub sposobu żeby sprzątanie dało się załatwić jednym machnięciem ścierki.
Pomachał jeszcze ścierką po drzwiach i skonkludował:
– Już wiem czemu to zazwyczaj kobiety są od sprzątania: my*  jesteśmy do tego po prostu za leniwi.
*(my czyli mężczyźni, dziecko ma silną orientację płciową)

Zalągł mi się pomysł. A może ?
Nie lubię sprzątać. Uważam to za durną, syzyfową pracę, ale lubię jak jest posprzątane. Ale gdybym to robiła za pieniądze ? Na własny rachunek ?
Pomyślimy.
Fizyczna praca ma zaletę: sypiam jak niemowlę. Wczoraj padłam jak za oknem było jeszcze całkiem widno. No dobra – na tej szerokości geograficznej, to trzeba być naprawdę mocną sową, żeby latem zasypiać w całkowitej ciemności. O dziesiątej wieczorem czytam książkę bez palenia światła i nie odczuwam żadnego dyskomfortu.
No, ale dziś Midsommar Afton. Szwecja świętuje noc świętojańską. Zwyczajowo przeniesiono tę uroczystość na weekend co wyjątkowo w tym roku pokrywa się z kalendarzem. Dziś najkrótsza noc. Mieliśmy plan rok temu, że przesiedzimy tę noc nad jeziorem, przy ognisku. Ale obowiązki gonią, więc chyba jeszcze nie w tym roku.
Moje miasto wygląda jak chwilę przed kataklizmem. Tłumy ludzi i aut na ulicach, w sklepach półki wyczyszczone do zera, przy kasach kolejki, w System Bolaget (sklep z alkoholami) podobno działy się sceny dantejskie. Zwyczajowe życzenia w pracy to "Dużo, mocnego alkoholu".
Niby zwykły dzień roboczy, ale kto może robi sobie wolne. A kto nie może to przynajmniej pracuje krócej.
Takie trzęsienie ziemi Szwecja przeżywa jeszcze w Jul Afton czyli w Wigilię.
Będzie się działo. Stare samochody znów będą jeździły w kółko, na parkowej scenie będą się zapewne produkować kolejne kopie radia Mix Mega Pol (czy Rix FM).
W Läckö znów piknik ale nigdy nie byłam to nie wiem, i w tym roku jeszcze się nie dowiem.

A w ramach pretendowania do tytułu Rodziny Patologicznej pozwoliliśmy Zuzi przytulić się do Kota w efekcie czego dziecko ma gustowny, czerwony sznyt na czole. Od razu mówię: po dwóch minutach ryku, dziecko wyrwało się matce z rąk i poleciało dalej się przytulać do Kocia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s