Gdy upał pada na głowę…

Tak ni z gruszki ni z …

Tak ni z gruszki ni z pietruszki zrobił się wczoraj upał. Idiotyzm jakiś – jednego dnia w kurtce, następnego -cienka bluzeczka za gruba.
Wiola, nasz domowy postrzygacz, spojrzała na mnie:
– Ale zarosłaś! – a ja w popłochu i rumieńcu wstydu rzuciłam wzrokiem na własne nogi, ale schowane były pod spodniami…Aaaa, ona głowę miała na myśli.
– Zapuszczam – oznajmiłam krótko.
– Na lato ?! Będziesz się grzała w taki upał? – sugestywnie machnęła głową w stronę kuchennego okna i przegrzebała mi włosy  nad karkiem.
– A w sumie masz rację – uległam. Możliwe, że połaszczyłam się na to grzebanie we włosach.
Pół tony oskarowych włosów później zasiadłam na krześle.
– Krótko – zaordynowałam. Nie-nie-nie-nie, nic z boba czy czego tam. Krótko ma być. No to krótko.

Mąż spojrzał z uznaniem. Córka krytycznie. Zozol ze zdziwieniem. Zięć parsknął śmiechem, jak wstałam po "głowy-bólowej" drzemce. I ja takiego Synkiem tytułowałam. Młody zignorował fakt jak każdy inny.
Dziś rano pochmurno znowu, na termometrze 12 stopni, a ja zostałam jak ta głupia z letnią fryzurą.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s