Dualizm

…dopiero w snach żyła …

…dopiero w snach żyła naprawdę.
To były dziwne sny. Była w nich dorosła a przeżywała zdarzenia z dzieciństwa.
Ostatniej nocy śniła śmierć ojca. Ojciec był w tym śnie nieobecny od dawna, prawie zapomniany, ale gdy nadchodziła wiadomość o jego zgonie, czuła fizyczny ból, jakby ktoś z całej siły uderzył ją w splot słoneczny, nie mogła nabrać oddechu żeby krzyczeć i ten niewydany krzyk rozpaczy dławił jej gardło.
Wydarzenia splatały się w logiczną całość – organizowała pogrzeb i prosiła rodzinę ojca o pomoc przy stypie. A oni jej tej pomocy odmawiali. Odsuwali ją od siebie i mówili „ale cóż to za rodzina, dziesiąta woda po kisielu”. Czuła wtedy gniew. Nie czuła odrzucenia, tylko ten gniew. „Ach tak, mówiła, ale jak z wami przy stole siedział, wódkę nalewał to był kuzynem „
”Ale kiedy to było, dawno i nieprawda” bronili się. „Wypchajcie się” rzucała przez zaciśnięte zęby i trzaskała drzwiami wychodząc.
Przeszkody piętrzyły się na jej drodze. Szła do kolejnego urzędu, a tam urzędnik zamiast oczekiwanego dokumentu wskazywał jej ogromną górę błota i mówił, że za nią leży rozwiązanie. Więc wspinała się po oślizłej glinie, zsuwała w dół i znów wspinała lub próbowała okrążyć przeszkodę.
I wtedy wysuwała się ręka, pomagała się wspiąć. Wysoki, mocarny mężczyzna z szeroką piersią, długimi nogami i strzechą włosów spadających na oczy podawał jej tę rękę. Sprowadzał na właściwą drogę.
Już nie mogę, płakała, a on podsuwał jej ramię i podawał chusteczkę.
Możesz, dasz radę. Pogrzeb zrobi zakład pogrzebowy. A stypę zrobimy u Mirka. Pogadam z nim, weźmie tylko 11 złotych od osoby, to żadne pieniądze.
Tańczyli razem tango potem i dziwiła się, że to takie proste. Na jawie nigdy nie odważyłaby się dać tak prowadzić komukolwiek, nawet w tańcu. We śnie poddawała się silnym dłoniom, stawała się uległa i miękka.
Silne ramiona opasywały ją i zalewało ją poczucie szczęścia tak silne, że się budziła.
Senny świat znikał, choć zaciskała powieki żeby przywołać go raz jeszcze. Zostawały tylko uczucia.
Żal ściskający wnętrze, dławiąca złość, zalewające ją fala szczęścia. To wszystko było w niej nadal i dziwiła się, że można tyle uczuć czuć jednocześnie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s