24 marca – Inwazja

Kocio ma dylemat. Jest …

Kocio ma dylemat. Jest przy tym nieco rozgoryczony. Tak!
Kto do niedawna był pieszczoszkiem Pańci ? Kto miał niekwestionowane prawo do wylegiwania się w najbliższym sąsiedztwie Pańci ? Kto miał monopol na pieszczoty, zachwyt i uwagę ? Kto ? No kto ? ON. Kocio. Miał. Tak właśnie – czas przeszły. Bo już nie ma.
Jak się w domu pojawili kolejni osobnicy to Kocio pokornie milczał. Nic nie powiedział, nie zaprotestował, choć przecież miał do tego pełne prawo. Bo to wszak jego, Kocia, eksmitowano z ulubionego miejsca, ale nie. Kocio ugodowy jest, nie kłócił się, ustąpił, bo rozumie. Chciał się nawet przywitać z nowymi domownikami, zwłaszcza z tym najmniejszym, ale Pańcia nie pozwoliła.
Nie, to nie. Kocio postanowił dystans zachować. I zachowywał przez kolejne dni. Nie będzie się napraszał, prawda ? Godność trzeba mieć.
Tylko czasem, jak nikt nie widział to Kocio przysuwał swój nos do tego …czegoś. Nazywał to to COŚ bo nie bardzo wiedział, co to. Tak, tak…P_Sunia to myśli, że wszystkie rozumy zjadła. „Człowiek” – mówi. Akurat! Co jest człowiek, to Kocio wie, bo zna. Spotyka przecież. Więksi są. Chodzą. Mówią. I zupełnie inaczej pachną. A to coś…
Małe. Leżące. Czasem hałasowało, ale dźwięki jakie się z tego wydobywały nie były miłe dla kociowych uszu. I jeszcze jedno. Kocio może się nie zna, może ślepy jest, ale innych dwunożnych Pańcia tak nie traktowała. Nigdy. A tu – proszę – na usługi tego Czegoś. Ledwie To-to piśnie, a Pańcia już tańczy jak jej zagrają. Jak nie przymierzając P_Sunia za swoich najlepszych lat, na dwóch łapach, za kawałek ciastka.
Kocio obserwował zjawisko i wreszcie któregoś dnia pojął.
Coś zaczęło od jakiegoś czasu częściej przebywać na podłodze. Czemu ? A kto to wie ? I któregoś dnia, gdy Kocio sobie spokojnie przechodził obok do własnej (to znaczy p_suniowej, ale to prawie jak własna, prawda?) miski usłyszał z tyłu za sobą głos mrożący krew w żyłach:
– Iiiiiiiiiiiiiiiii!-  i coś go capnęło za łapkę. Wyszarpnął się w panice, jednym susem dopadł krzesła, z krzesła wskoczył na stół i dopiero z bezpiecznej wysokości obejrzał się co to było. Z dołu patrzyło na niego dwoje niebieskich oczu! NIE-BIES-KICH jak niebo w lato. Niebieskich jak ekran pańciowego komputera, wtedy jak mówi te brzydkie wyrazy. Niebieskich jak… jak Kocio nie wie co, bo nic tak niebieskiego nie widział. A już na pewno – nie widział takich oczu u człowieka. Więc to na pewno nie człowiek. Ale co to jest ? Kocio wtedy jeszcze nie wiedział.
Od tego dnia Kocio czuje się jak zwierzyna łowna. Jak tylko na chwilę zejdzie z wyżyn pańciowego łóżka natychmiast słyszy ten mrożący krew w żyłach okrzyk bojowy i Coś zmierza w jego stronę z prędkością światła. Człowiek …?! Akurat! Człowiek się przemieszcza na dwóch łapach. TO łap prawie nie używa. Jakoś tak przednie wyrzuca do przodu, brzuchem szoruje po ziemi, tylnymi się odpycha. Tak się przemieszcza. I krzyczy przy tym, a oczy ma zmrużone i taką minę, że…A wszyscy w domu wciąż tylko temu się przyglądają. I wciąż tylko mówią o tym czego to cos potrzebuje. I zabawiają je. Ciągle coś innego pod nos podsuwają, żeby tylko zadowolone było.
Skoro takie małe potrafi zmusić ludzi do robienia tego czego ono chce to to musi być jakaś potężna siła- zrozumiał to Kocio wreszcie.
Nie ma co owijać w bawełnę. W domu Kocia zalągł się Mały Potwór. Za wiedzą i zgodą ludzi! I teraz Kocio ma dylemat. Obrazić się na niewdzięcznych i nic nie robić, niech mają za swoje,  czy jednak stanąć do walki, przepędzić Małego Potwora nim stanie się Dużym Potworem, odzyskać splendor, miejsce na kolanach u Pańci i na jej poduszce ?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s