16 lutego – Subtelne różnice

Młody jest w Polsce. …

Młody jest w Polsce. Wczoraj poszedł złożyć wniosek na paszport. Porę wybrał nie najlepszą – bo w okolicy godziny 15.
O 15:10 zadzwonił.
– Nie gadaj nic, bo nie mam czasu – ostrzegł – Powiedz mi nasz kod pocztowy.
– Szwedzki ? –zapytałam, a gdy przytaknął przez głowę mi przeleciało pytanie „Po kiego mu szwedzki kod pocztowy?” ale Młody miał zdenerwowany głos, więc nie drążywszy tematu podałam stosowne cyferki.
W tym momencie usłyszałam jak w telefonie coś trzaska.
– Pięćset…co ? – powtórzył Młody
Powtórzyłam.
– Kurwa…Jeszcze raz…- zripostowało dziecko. Zaczęłam mówić a wraz ze mną jakaś kobieta po tamtej stronie Bałtyku :
– Ale musi się pan pospieszyć, bo my zaraz musimy wyjść i system się zablokuje…
Młody jeszcze raz odwołał się do damy podejrzanej konduity i się rozłączył.

Tymczasem dwie godziny wcześniej byłam z Miśką w banku. W  Szwecji. Bo następnego dnia po otwarciu konta dostała pocztą odręcznie pisany liścik o treści mniej więcej takiej:
Hej, zapomniałam skopiować twoją legitymację. Mogłabyś przyjść do mnie któregoś dnia żebym mogła to zrobić? Nie musisz się spieszyć. Dziękuję.
No to poszłyśmy. Urzędniczka była starsza, chyba nas pamiętała, bo pomagała wtedy swojej koleżance.
– Ona nie ma wciąż swoje go pinu do karty – powiedziałam jeszcze. Zdziwiła się nieco.
– Nie ma pinu ? Jak to…?
– No nie ma. Miał przyjść pocztą ..?
– A skąd ona dostała kartę ?
– Tu dostała
Pani popatrzyła na nas z namysłem.
– Poczekaj. Zrobię tę kopię i zaraz to wyjaśnimy, dobrze ?
Zniknęła z Miśki dowodem a mnie piknęło.
– Córcia, dostałaś wtedy dwie koperty. W jednej był kod do internetu a w drugiej ?
– Noooo…chyba login do internetu…?
– Nie otworzyłaś jej ? To był pewnie pin do karty.
–  A nie login ? – dziecko zrobiło „oczy”.
Wyjaśniłam co jest loginem. Pani wróciła a mnie się zrobiło głupio.
– Już wiem…Dostała wtedy dwie koperty…- podzieliłam się wiedzą. Misi też było chyba głupio.
– Tam masz taki listek i pod nim masz pin – wyjaśniła pani. Misia powiedziała, że to to wie.
– Ona po prostu nie otworzyła tej koperty – uściśliłam. Pani roześmiała się serdecznie, wychyliła się z okienka i poklepała zarumienioną i zakłopotaną Misię po dłoni.
– Nie martw się, człowiek się uczy całe życie. O. Dam wam świnkę – sięgnęła do pojemniczka z kolorowymi breloczkami.
Misia dostała różową, ja czerwoną. A Zuzia nie dostała, bo na metce był zakaz dawania dzieciom poniżej 3 roku życia.

A teraz zacytuję klasyka czyli Krzysztofa Daukszewicza „Czy pan rozumiesz ta subtelna różnica między ten handel a ten handel ?”
Ja rozumiem. I podejrzewam, że wcale nie chodzi o to, że w banku nie byłyśmy tuż przed zamknięciem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s